niedziela, 22 października 2017

Czarno-Biała Łazienka w Stylu Skandynawskim z Różowymi Dodatkami (w rzeczywistości)

Była już kuchnia >>> KLIK, czas na łazienkę, która również jest skończona w naszym nowym mieszkaniu :) Zapraszam więc do oglądania, bo co tu dużo gadać oprócz jednego pomysłu, którego nie mogłam zrealizować ze względów technicznych, wyszła rewelacyjnie i wygląda lepiej niż ją sobie wyobrażałam :) 


niedziela, 15 października 2017

Oda do Radości (i przepis na pizze z patelni z kiszoną kapustą)

Pamiętacie kiedy we wrześniu pisałam Wam, że bliżej mi do pisania o tym jaka jestem szczęśliwa niż o kuchni? Co prawda nie fruwam już pół metra ponad ziemią jak wtedy, ale obiecałam sobie, że nawet jeśli nadejdą gorsze dni napiszę ten wpis, nie tylko dla Was, ale i dla samej siebie :) Wrzesień w tym roku przeleciał mi błyskawicznie. Trochę za sprawą naszej Poziomki, która adaptowała się w przedszkolu, trochę za sprawą przerabiania pomidorów na zimę i urządzania mieszkania, a trochę za sprawą dopieszczania ostatnich w tegorocznym sezonie Ładnych Historii. Oczywiście było tego znacznie więcej, ale nie będę Was zanudzać szczegółami.

Wrzesień ma w sobie coś takiego co sprawia, że jest dla mnie znacznie bardziej przełomowym miesiącem niż styczeń. Zdecydowanie lepiej i łatwiej podejmować mi nowe wyzwania, planować kolejne kroki do spełnienia marzeń i robić sobie małe podsumowanie tego co dotychczas przeżyłam lub osiągnęłam.  I tak w tym roku we wrześniu stuknęło nam z Szarlatanem 10 lat razem i dotarło do mnie, że jest to jedno z najważniejszych osiągnięć w moim życiu <3 Szczęśliwy związek i jego owoc, czyli nasza słodka Poziomka :)


środa, 4 października 2017

Ładna Historia - sezon I

Tak jak skończyło się słońce, tak też minął gorący sezon na śluby i przyjęcia weselne ;) Wiele razy pytaliście o wpis z Ładną Historią w roli głównej. Ja wolałam jednak zebrać dla Was wszystkie Ładne Historie na koniec sezonu w jednym miejscu, bo na bieżąco pojawiały się oczywiście na naszym Facebooku (>>>KLIK) i Instagramie (>>>KLIK) czy razem z inspiracjami na Pinterest (>>>KLIK). 

Jeśli dobrze pamiętacie, pierwsza Ładna Historia w moim i Kamili wykonaniu należała do Kasi i Bartka. W dekoracjach dominował kolor brzoskwiniowy w postaci róży peach avalanche, która pięknie komponowała się z białą peonią, intensywną zielenią i drewnianymi dodatkami oraz słodkimi cake pops :)



czwartek, 28 września 2017

Kuchnia w Stylu Enjoy Your Home (w rzeczywistości)

Chociaż o wiele mi bliżej w chwili obecnej do pisania posta w stylu "Oda do radości" (na co składa się między innymi fakt, że w ten weekend mija 10 lat jak jesteśmy razem z Szarlatanem :D), niż o meblach kuchennych , to pogoda w końcu dopisała i nie mogłam przegapić takiej okazji żeby pokazać Wam nasze centrum życia w nowym mieszkaniu. Cierpliwie czekałam aż w końcu pojawi się słońce bo bez niego nie oddałabym na zdjęciach tego szczęścia i radości jakie niesie nam korzystanie z naszej nowej, dużej kuchni :))) Bo uwierzcie mi, że to nie o elementy wyposażenia chodzi, (chociaż nie powiem, spełnione marzenia o wyglądzie kuchni dodają jej powera) a o przestrzeń do wspólnej zabawy, gotowania, pieczenia, jedzenia, przyjmowania gości <3

Zacznijmy jednak od początku. Jeśli dobrze pamiętacie, kuchnia była ostatnim elementem, który spędzał nam sen z powiek przy wykańczaniu nowego mieszkania. I chociaż dokładnie wiedziałam czego chce i skąd chce (pisałam o tym tutaj >>> KLIK) to nie wzięłam pod uwagę, że jednak jest to mocno złożony temat i błędy czy też wypadki losowe powodujące obsuwę są nieuniknione! I tak od źle złożonego projektu, mimo dobrze zdjętych pomiarów, poprzez źle wymierzony blat, po zepsute w transporcie fronty udało nam się osiągnąć oczekiwany efekt i muszę powiedzieć, że lepiej nie mogła wyglądać :) Jeśli można kochać przedmioty to na pewno też wnętrza i to jest właśnie wnętrze, które kocham, bo przypomina mi, że warto realizować swoje marzenia i pomysły, pokonywać trudności oraz nie zważać na teksty w stylu "nie boisz się?". A losowe wypadki i błędy popełniają wszyscy, więc jedyna moja rada to nawet jeśli sprawy w swoje ręce bierze specjalista to mimo wszystko warto zerknąć na to swoim okiem i zweryfikować czy aby na pewno wszystko się zgadza ;)


poniedziałek, 4 września 2017

Enjoy Your Shake

Chociaż teoretycznie lato jeszcze trwa, pogoda za oknem nie pozostawia złudzeń, nadchodzi nielubiana przez większość naszego narodu jesień. Nadciągam więc z odsieczą, bo pewnie jako jedna z niewielu lubię jesień i nie mam problemu ze złą pogodą za oknem :) Nie to żebym cieszyła się jakoś zanadto, że wkrótce czekają nas Egipskie ciemności i ziąb, ale już ciepłe skarpety, swetry, czapki, koce, świece, gorąca herbata, warzywa, owoce, domowe przetwory, kolory liści, płatki śniegu na języku czy święta napawają mnie optymizmem. A choroby? Choroby mnie nie dotyczą (mam nadzieję, że w tym roku również i Poziomkę, bo Szarlatan to zawsze coś przywlecze ;), a przynajmniej jakieś większe, bo małe przeziębienie zawsze się gdzieś złapie. Jak to się dzieje? Otóż moi Kochani za chwilę poznacie jeden z moich sekretów na zdrowie, urodę, uśmiech i energię :) 

Ci z Was, którzy obserwują Enjoy Your Home na Instagramie (>>> KLIK) wiedzą, że nie od dziś wciągam codziennie owocowo-warzywne koktajle! I to dzięki Wam zebrałam się w końcu na przygotowanie kilku przepisów na sprawdzone #enjoyourshake :) Chociaż prawda jest taka, że rzadko powtarzam jakiś przepis dwa razy, bo szejki, które robie na co dzień powstają bardzo spontanicznie i Was też do tego zachęcam żeby bardziej eksperymentować niż trzymać się przepisów. Miksowanie warzyw i owoców to według mnie żadna sztuka w przeciwieństwie do gotowania wykwintnych dań czy pieczenia wyśmienitych deserów. Ja po prostu przeważnie wrzucam warzywa i owoce, które mam akurat w lodówce i widzę, że się psują, jeśli chcecie wiedzieć, hehe :D Dodatkowo jest kilka składników, które regularnie posiadam w swoich zasobach i trafiają na zmianę do koktajli: siemię lniane, nasiona goji, nasiona chia, żurawina, kakao, olej kokosowy, miód, gorzka czekolada, owsianka, kasza jaglana lub płatki jaglane, ryż lub płatki itp. itd. To samo tyczy się płynów: jogurt, maślanka, kefir, woda, soki, mleko. Można by tu wymieniać długo, ale myślę, że wyobraźni Wam nie brakuje, więc sami resztę sobie dopowiedzcie :) 

Przejdźmy jednak do sedna. Skąd się wziął pomysł i jak ja to robię? Do miksowania zdrowych składników zmotywował mnie Szarlatan, który mimo że świetnie gotuje i o wiele więcej i częściej niż ja, to zdecydowanie niezbyt zdrowo i różnorodnie. Pewnego dnia doszłam do wniosku, że muszę to zmienić i jakimś sposobem dawkować nam odpowiednią ilośc owoców i warzyw, które nie od dziś wiadomo, trzeba przyswajać w dużych ilościach ;) Tak też zaczęłam CO WIECZÓR (myje, obieram, kroje, wrzucam, zalewam, przykrywam i odstawiam w chłodne miejsce) przygotowywać smaczne koktajle, które nie wymagają wielkich przygotowań, a zmiksowanie i wypicie ich zajmuje jeszcze mniej czasu. Co jest ważne zwłaszcza rano, kiedy najczęściej go brakuje i uwijamy się w pędzie żeby wyjść z domu. Przynajmniej mi zawsze brakowało czasu na zjedzenie normalnego śniadania, a wyjście z pustym żołądkiem też nie było najlepszym pomysłem. Dzięki koktajlom mogę zaspokoić pierwszy głód, teraz również naszego małego głodomora i na spokojnie przygotować śniadanie lub dojechać do pracy i tam zjeść już bez stresu :) Polecam! 

Z przepisów poniżej powinno wyjść Wam ok 700-750 ml płynów, czyli ok 3 szklanki po 250 ml. Jeśli nie, to coś dolewamy, czegoś dodajemy więcej. Jak gęściej to więcej płynu, jak za rzadko to więcej owoców. Za słodkie to cytryny, za kwaśne to miodu, ksylitolu, cukru czy kto co tam lubi. Na prawdę nie bójcie się próbować, każdy lubi inne smaki i chodzi o to żeby wydobyć z koktajli ten, który lubimy najbardziej :) Ja wolę kwaśne, Szarlatan słodkie i bez farfocli, a Poziomka póki co wciąga wszystko co się jej poda ;P Dlatego poniżej znajdziecie różne propozycje, mam nadzieję, że któraś przypadnie Wam do gustu :) Enjoy! 


wtorek, 22 sierpnia 2017

Cała Prawda o Życiu w Kawalerce

Poziomka śpi, za oknem leje, i całe szczęście bo chyba nigdy bym nie usiadła do tego wpisu :P Wakacje to taki czas kiedy szkoda mi czasu na siedzenie przed komputerem. Zwłaszcza, że Ładna Historia zajmuje mi sporo czasu, a to ona jest teraz moim priorytetem, bo sezon na piękne przyjęcia weselne w pełni :) Lato też w końcu się naprawiło i na pogodę nie można narzekać (oprócz ostatnich trzech dni), więc jeżdżę, zwiedzam, korzystam, wystawiam uśmiechnięte ryło do słońca i czerpie z niego całymi garściami to co najlepsze, żeby na jesieni nie żałować, że czegoś sobie odmówiłam lub pożałowałam :)

Mam nadzieję, że Wy również macie cudowne wakacje i wyciskacie z nich maksimum przyjemności jakie oferują. Ja do tego stopnia, że nowe mieszkanie wygląda tak samo jak wyglądało zaraz po przeprowadzce. Nie mam czasu na realizację pomysłów, więc ogarniamy z Szarlatanem minimum, które trzeba ogarnąć, aby sprawnie funkcjonować i nie przejmujemy się tym czego nie ma, bo wiemy, że to stan przejściowy. Cieszę się natomiast, że kawalerka już za nami, ba, nawet odremontowana i z nową lokatorką :) Dla obserwujących mój Instagram nagrałam nawet relacje z postępów i efektów remontu, a dla Was drodzy czytelnicy przygotowałam obiecane zdjęcia i opis tego jak się w niej mieściliśmy (lub też nie :P) kiedy jeszcze tam mieszkaliśmy :) 


piątek, 21 lipca 2017

Biurko ze Starych Drzwi i Rolety DIY

Nie wiem czy tu czy na Instagramie mówiłam Wam, że zawsze marzyłam o stole ze starych drzwi. Najlepiej takich dużych od stodoły. Tylko nie wiem jaki musiałabym mieć salon i kuchnię żeby taki zmieścić :P Kiedy tego roku na majówkę ponownie odwiedziłam Izę w Starachowicach, nie sądziłam, że poniekąd spełni moje marzenie wręczając mi stare drzwiczki od ziemianki (Love You!) :D Wiedziałam, że stołu z nich nie będzie, ale szybko wpadłam na pomysł jak je wykorzystać w nowym mieszkaniu :)))  

czwartek, 13 lipca 2017

Nowa Jakość Życia

Obraziłam się, obraziłam się na nowe mieszkanie jeszcze zanim zdążyliśmy je wykonczyć. Pewnie myślicie, że dla blogerki "homestylowej" nie ma nic piękniejszego na świecie jak urządzenie nowego lokum. Otóż dla mnie wykańczanie nowego okazało się największą zmorą i wyzwaniem, które mocno nadwyrężyło nie tylko moją cierpliwość i nerwy, ale i całej naszej rodziny. Nie tylko Ładna Historia była więc powodem zaniedbania bloga :( Chyba gdzieś przy tych wszystkich marzeniach i planach jak i co ma wyglądać, zapomniałam o rzeczach  oraz wypadkach losowych, które nie są zależne ode mnie i mogą popsuć nawet najbardziej dopracowany scenariusz. Na całe szczęście, ostatecznie wszystko się udało! Z mniejszymi lub większymi niedoróbkami od dobrego tygodnia cieszymy się nową jakością życia :D

Cieszymy to nawet mało powiedziane, euforia i fala szczęścia, która nas po przeprowadzce ogarnęła jest nie do opisania! :D Poziomka biegała jak szalona nie dowierzając ilości miejsca do zabawy, ja płakałam na każdym kroku (Ci co obserwują nas na Insta mogą to potwierdzić ;), a Szarlatan tańczył co i rusz kiedy przypominał sobie, że to już, że to nasze, że to nie wakacje, to nie luksusowy hotel, tylko nasz nowy DOM :)))

Dla większości z Was, to co zaraz powiem to pewnie standard (i tak właśnie powinno być), ale dla nas takie elementy jak zmywarka, piekarnik, duża lodówka, wanna, garaż, pokój dla dziecka, salon, sypialnia, normalne łóżko to wystarczające powody do tego, żeby cieszyć ryło 24h na dobę, zamiast przejmować się, że cała reszta rzeczy nie ma jeszcze swojego miejsca lub czeka na wykończenie.

Tym razem obiecałam sobie, że urządzać będę powoli, bez pośpiechu i stresu. Będę pokazywać Wam kolejne elementy i pomieszczenia nawet jeśli nie będą idealnie dopracowane. Dla mnie bowiem najważniejsze są właśnie te standardowe elementy każdego wnętrza, które dają człowiekowi komfort i wygodę, a reszta to dodatki, które z czasem przyjdą same :)


niedziela, 18 czerwca 2017

Ostatnia prosta w Nowym Mieszkaniu

Mimo iż kilka dni temu kiedy zapytałam Was na Facebooku czy wolicie wpis pt. „Cała prawda o życiu w kawalerce” czy „Ostatnia prosta w Nowym Mieszkaniu” nieznaczną liczbą głosów wygrał wpis nr 1., postanowiłam pokazać Wam co słychać w nowym mieszkaniu. Po pierwsze dlatego, że łatwiej mi było ogarnąć ten nowy majdan do zdjęć przed krótkim urlopem w Białogórze, a po drugie jeszcze chwilę pomieszkamy w kawalerce więc po powrocie będę mogła na spokojnie zrobić bilans tych kilku lat spędzonych na 25 metrach ;)

No, ale pewnie zastanawiacie się (jeśli podglądacie kolejne poczynania na Instagramie) czemu jeszcze w ogóle mieszkamy w kawalerce skoro mieszkanie stoi od miesiąca gotowe!? Teoretycznie gotowe, ale praktycznie brakuje mu jednej, ale jakże ważnej do życia kuchni! Trochę się na siebie wkurzam, że nawymyślałam sobie jakąś kuchnie w stylu Enjoy Your Home, gdzie wszystko jest z innej bajki zamiast zrobić całość u jednego wykonawcy :P Mam jednak nadzieję, że efekt końcowy będzie satysfakcjonujący mimo kilku potyczek, o których nie chcę się tu rozpisywać, bo nie po to zarywałam noc przed długą podróżą żeby Wam tu narzekać ;) Gdyby nie to, że jutro jedziemy na 6 dniowy urlop to zmontowalibyśmy tę kuchnię do końca w nadchodzącym tygodniu. Tak więc ja się udaje na wypoczynek, odpocząć od tematu i nabrać sił na przeprowadzkę, a Wy zobaczcie co i jak ;)



poniedziałek, 5 czerwca 2017

Ładna Historia

Jak pewnie zdążyliście już zauważyć od jakiegoś czasu znacznie mniej mnie na blogu. Nie dzieje się to jednak bez powodu ;) Od dobrych dziewięciu miesięcy (tak jak zresztą zapowiadałam po Chrzcinach Poziomki) działałam z Kamilą (przeważnie spotykamy się w jej pięknym domu) nad projektem, któremu nadałyśmy nazwę...


Pod tą tajemniczą nazwą kryje się nasza pasja i zamiłowanie do kwiatów, naturalnych ozdób oraz oryginalnych detali. W ramach naszej działalności proponujemy kompleksową dekorację i oprawę florystyczną ceremonii ślubnych, przyjęć weselnych oraz imprez okolicznościowych. Począwszy od opracowania motywu przewodniego, poprzez przygotowanie kompozycji kwiatowych, druków i innych elementów dekoracyjnych tworzymy z każdej uroczystości Ładną Historię, zapadającą wszystkim w pamięć na bardzo długo :)


piątek, 26 maja 2017

Cała prawda o byciu Mamą (+niespodzianki)

Jakiś czas temu pisałam o macierzyństwie i prosiliście abym częściej takie wpisy na blogu publikowała :) Właściwie macierzyństwo to temat rzeka i codziennie można by o nim pisać, tylko czasu i energii brak (już się do tego stanu przyzwyczaiłam :P). Kolejną część swoich wywodów zaplanowałam skrobnąć kiedy Poziomka skończyła rok i tak przeciągnęło mi się, aż do Dnia Mamy :P To chyba jednak dobra okazja żeby podzielić się z Wami moimi odczuciami i przedstawić niespodziankę, którą przygotowałam specjalnie dla Was Drogie Mamy (ale nie tylko) :)

czwartek, 11 maja 2017

Sensoplastyka

Jak Wam minęła Majówka? :) Ja odpoczywałam cały Boży tydzień i bardzo mi z tym dobrze :) Po ostatnich kilku miesiącach, które kręciły się w okół wykańczania nowego mieszkania, porządków i przygotowań do przeprowadzki, która mimo prawie gotowego lokum nie nastąpi (jak mi się marzyło) w ten weekend, potrzebowałam totalnego resetu. Co prawda jeszcze w zeszły wtorek (po nieudolnym montażu kuchni) latałam oddawać złożone szafki kuchenne do Ikea, ale już w środę ruszyłam z Poziomką do Starachowic na spontaniczne zaproszenie od Izabeli <3 Nawet nie przypuszczałam że te kilka dni na działce spędzone na gotowaniu, jedzeniu, spacerowaniu, bieganiu z dzieckiem i za dzieckiem po błocie i kałużach, da mi tyle radości i pozwoli naładować baterie na nowo :) 


czwartek, 20 kwietnia 2017

Polecam na Weekend!

Jak już wiecie z ostatniego posta, dużo ostatnio pracuje nad odgruzowaniem obecnego mieszkania i chociaż myślałam, że zrobiłam już wszystko to wciąż znajduje nowe "zakamarki", które wymagają przewietrzenia i odgracenia ;) Spieszy mi się nie tylko dlatego, że za chwilę przeprowadzka, ale także dlatego, że w najbliższy weekend jedno z moich ulubionych wydarzeń >>> Wyprzedaż Garażowa :)

Jeśli tak jak ja nie lubicie wyrzucać, a bawienie się w sprzedaż na OLX czy Allegro jest dla Was zbyt pracochłonne, ale mimo to macie ochotę na porządne wietrzenie mieszkania z czego bądź, to ta genialna inicjatywa jest dla Was! Pewnie myślicie, "Taaa kto by chciał kupić: używane buty, starego misia, wyciskaczkę do tubek czy wiekowy obrazek?". Odpowiedź brzmi, masa ludzi! Kiedy pierwszy raz brałam udział w wyprzedaży na Warszawskim Żoliborzu sprzedałam tyle dziwnych i z mojego punktu widzenia bezużytecznych i nieatrakcyjnych rzeczy, że nawet nie macie pojęcia :P Na zachętę powiem Wam, że zarobiłam lekką ręką ok. 300 zł :D Mam nadzieje, że i tym razem, w najbliższą niedziele w Miejsce Chwila, będę miała równie zainteresowanych moim kramikiem klientów ;) Was także zapraszam do poszperania w moich i nie tylko moich rzeczach, bo na wystawienie się już raczej za późno. Ale może spodoba Wam się pomysł i weźmiecie udział w kolejnych edycjach?


sobota, 15 kwietnia 2017

Postępy w Nowym Mieszkaniu

Podobno sobota to kiepski dzień na publikacje wpisu, ale ponieważ to Wielka Sobota stwierdziłam, że zaryzykuje ;) Prawdziwie stęskniłam za pisaniem i nade wszystko chciałam pokazać Wam postępy w nowym mieszkaniu oraz złożyć świąteczne życzenia. Ale to na koniec, bo najpierw zobaczcie jak nie wiele nam już zostało do przeprowadzki :)


czwartek, 30 marca 2017

Polskie Wnętrza vol. 10

Nie sądziłam, że kolejna sesja polskich wnętrz odbędzie się znowu u płci przeciwnej (plan był zupełnie inny ;). Jak tak dalej pójdzie to będę musiała dodać na blogu jakąś nową kategorię w stylu #meskiewnetrza :D Ale wcale mi to nie przeszkadza, lubię pokazywać męski świat. Mężczyźni też mają smykałkę do wnętrz. Chociaż prawda jest taka, że zawsze na koniec okazuje się, że maczała w nim palce jakaś kobieta ;) 

Dzisiejsze wnętrze to nie byle jaka gratka, bo 60 metrowe mieszkanie w Domu Wedla na warszawskim Mokotowie ;) To zabytkowe lokum przeszło generalny remont i zmianę układu pomieszczeń (za chwilę dowiecie się więcej), tak aby służyło rodzinie z dzieckiem. Mischa [czyt. Misza] mimo nowoczesnego wykończenia chciał zachować zabytkowy charakter mieszkania po pradziadkach, stąd te wiekowe meble w salonie :) Zresztą słusznie, bo dodają smaku całemu wnętrzu.

Co do samego właściciela tej zacnej kwatery, to poznałam go za sprawą moich sióstr. Nie znam Mischy jakoś specjalnie, ale dobrze mu z oczu patrzy. Na tyle dobrze, że na pierwszym spotkaniu, które miało miejsce w wakacje, zostawiłam mu 4 miesięczne dziecko w hamaku na plaży, żeby sama móc popływać na SUPie :D



piątek, 24 marca 2017

Odbiór Nowego Mieszkania (dokonany, a nawet więcej)

Za długo, za długo się zeszło. Najpierw z poprawkami po pierwszym odbiorze. Deweloper miał na nie aż 30 dni! A potem z tą całą ścianą do wyburzenia oraz zmniejszeniem komórki. Ale o tym za chwilę, bo pytaliście jak się uporać z odbiorem mieszkania i na co zwrócić uwagę. 

Specjalistą nie jestem żeby jakieś budowlane poradniki pisać (chociaż odkąd przeczytałam tekst Architekt na Szpilkach >>> Na co zwrócić uwagę kupując nowe mieszkanie, doszłam do wniosku, że mój wpis >>> Jak kupiliśmy NOWE MIESZKANIE oparty wyłącznie na własnych doświadczeniach i subiektywnej ocenie tematu, mógłby śmiało z poradnikami konkurować :D), ale moim zdaniem warto zabrać ze sobą na odbiór mieszkania fachowca, który wie co i jak lub samemu porządnie zgłębić temat (znowu polecam tekst Kasi  >>> KLIK). Może wujek lub tata jest majstrem, może ekipa, która będzie wykańczać mieszkanie, zerknie okiem i doradzi, a może po prostu zapłacić komuś kto się trudni doglądaniem mieszkań przy odbiorze (my tak zrobiliśmy i jesteśmy bardzo zadowoleni :) i będziecie mieli pewność, że wszystko zostało zrobione na tip top! W końcu pewnie nie mało zapłaciliście za Wasze wymarzone mieszkanie? ;) 

No właśnie, mieszkanie do spory wydatek, dlatego kilka szczegółów, które znalazł u nas fachman (rysy na szybach, opadnięta wylewka, krzywy kąt w kuchni, niedokręcony grzejnik, ruchome balustrady, porysowane parapety, uszczerbione tynki w okół drzwi) były nie do zaakceptowania. Szczerze mówiąc to najlepiej obejrzeć przed odbiorem sobie Perfekcyjną Panią Domy, założyć tak jak ona rękawiczki (tylko w tym wypadku budowlane lub ogrodnicze) i przejechać w mieszkaniu palcem co się da :P Ściany, okna, szyby, grzejniki, drzwi wejściowe (zewnątrz i wewnątrz opaski), progi, włączniki, gniazdka, wentylacje, parapety, balustrady (nie wpadłabym na to, żeby je pchnąć i sprawdzić, czy nie chodzą jak drzwi ;). Sprawdzić czy wszystko chodzi tak jak trzeba, zamyka się, domyka, styka, jest szczelne, równe i sprawne! Tak pokrótce :)

Teraz zapraszam do obejrzenia kolejnych etapów naszej pracy,po drodze napiszę co, jak i dlaczego :)



niedziela, 19 marca 2017

Zabawki na 1 urodziny dziecka + konkurs

Tak jak pisałam Wam ostatnio, nie jestem zwolennikiem domu wypełnionego po brzegi zabawkami, ale kiedy przychodzą święta, imieniny, urodziny i inne okazje, zasypała bym Poziomkę tysiącem prezentów, zabawek i gadżetów, podarowała gwiazdkę z nieba i spełniła każde jej marzenie :))) A już zwłaszcza w pierwsze urodziny! <3 Łezka mi się kręci w oku, no dobra, tak naprawdę ryczałam we wtorek jak bóbr ze szczęścia, że to moje maleństwo jakimś cudem przeżyło rok w moich rękach i wygląda na to, że jest szczęśliwe, mimo, że jej Matka jest dobrze szurnięta :D

Ale wracając do zabawek. Przygotowałam dla Was dzisiaj krótką ściągę z tego co można sprezentować rocznemu dziecku na urodziny :) Nie będę się jakoś długo rozpisywać dlaczego te zabawki, a nie inne. Są to moje subiektywne wybory lub sprawdzone pomysły, które z czystym sumieniem polecam i sama bym nabyła gdybym miała więcej kasy niż rozumu ;D

Na pierwszy ogień sortery. Nie od dziś wiadomo, że około roku dziecko zaczyna kumać kształty, wzory, dźwięki i inne walory oraz lubi wkładać i wyjmować przedmioty z różnych pojemników. Fajnie podsunąć mu więc coś na czym będzie doskonalił te umiejętności i poznawał kolejne :) Jeśli sorter ma też inne funkcje (jest sensoryczny, może służyć za samochód lub opowiadać historię) to tym lepiej, ale zwykłe pudełko też się przyda na potem :)


sortery, zabawki na 1 urodziny dziecka

poniedziałek, 6 marca 2017

Zabawy z Niemowlakiem

Nie jestem fanem tony zabawek w domu, kupowania dziecku wszystkiego co popadnie lub jeszcze gorzej, wszystkiego co zechce (chociaż ten etap dopiero przed nami). A w obecnych 25 metrach to już w ogóle chciałam się ograniczyć do minimum ;) Oczywiście to tylko założenia, w efekcie to ja jestem osobą, która najwięcej kupuje Poziomce zabawek, ubranek i innych pierdół :D A wynika to z naturalnej radości posiadania dziecka i potrzeby zabawy z nim co i rusz nowymi rzeczami lub zajęcia go czymś, kiedy chcę coś zrobić albo mieć po prostu chwilę dla siebie :P

Ponieważ nasza Poziomka bardzo długo nie wykazywała zainteresowania zabawkami (tylko przytulaniem i budowaniem relacji z ludźmi) nie miałam problemu z ich nie kupowaniem. Coś około 9 miesiąca zaczęła jednak zgłębiać różne zabawki coraz dłużej i coraz bardziej wnikliwie. Fascynacja ta nie trwała zbyt długo i, i tak kończyło się na eksplorowaniu przestrzeni naszego domu po swojemu lub chęci pomagania Mamie przy jej obowiązkach. Myślę, że chęć korzystania i zgłębiania rzeczy codziennego użytku, to naturalna kolej rzeczy na tym etapie rozwoju :) Wtedy też pomyślałam "W to mi graj!" i zaczęłam kombinować z tym co mam w domu aby połączyć jej potrzebę uczestniczenia w moich zajęciach oraz rozwoju nowych umiejętności, bez konieczności kupowania kolejnych zabawek.

I chociaż jestem właśnie w trakcie tworzenia listy zabawek (oczywiście po tak długiej wstrzemięźliwości i zabawkowym poście, jest ich zdecydowanie za dużo :P), które chcę sprawić Poziomce na roczek (aaaa to już za tydzień) oraz szykowania z tej okazji niespodzianki dla Was, pomyślałam, że podsunę Wam kilka sprawdzonych u nas zabaw bez zabawek :)

zabawa w domek, zabawy, zabawa, zabawy z niemowlakiem, domek, dziecko, niemowlę


wtorek, 28 lutego 2017

Polskie Wnętrza i Małe Mieszkania vol. 9

Bałam się tego wnętrza. Mimo, że sama zaproponowałam sesję kiedy "Wojnar" podesłał mi zdjęcia łóżka w sypialni, które razem z Grażyną zbili z sosnowych desek uwzględniając w nim miejsce dla Zuzy (pies) :) Z początku myślałam, że chodzi o styl, bo kiedy zobaczyłam resztę wnętrz to trochę zaczęłam się obawiać czy nie za daleko odbiegają od tego co sama lubię i pokazywałam dotychczas na blogu. W dniu sesji dotarło jednak do mnie, że nie to stanowiło barierę i wywoływało stres przed zdjęciami, tak ogromny, że przez 15 minut płakałam pod prysznicem, a potem jeszcze z Mamą tuż przed wyjściem...

Z mieszkaniem, które zaraz zobaczycie mam głównie jedno wspomnienie. To w nim wylałam wiadro łez po śmierci starszego brata, w objęciach jego najbliższych znajomych...to tutaj dostałam ogromne wsparcie od ludzi, którzy go kochali i byli z nim na dobre i na złe, jeszcze długo długo po jego śmierci...Teraz są ze mną. I chociaż to mieszkanie przeszło dużą metamorfozę, ludzie się pozmieniali, po rozstawali, w kółko kłócą się i godzą, a nasz kontakt nie jest jakiś regularny, to wiem, że zawsze mogę na nich liczyć! To chyba najlepsze co mi brat mógł po sobie zostawić <3

Jako nastolatka zawsze podziwiałam ich za silne więzi, ogromną wiedzę, inteligentne poczucie humoru, artystyczne zdolności i odwagę na życie w zgodzie ze sobą, bez względu na wszystko. To dzięki bratu i jego paczce, tatuaże, czarne ciuchy, łańcuchy, trupie czaszki, kolczyki, niecodzienne fryzury i inne odbiegające od normy wymysły nie były mi straszne. Do tej pory kiedy widzę lub poznaję takie osoby wiem, że nie są to jakieś totalne friki, a po prostu ludzie, którzy nie boją się żyć tak jak chcą i nie martwią się opinią innych. Taki też były mój brat Michał ("PoCo") i taki jest ten Michał ("Wojnar") oraz jego mieszkanie (odważne, nietuzinkowe, pomysłowe) :) I chociaż miałam do niego duży żal za pewien epizod, to po ostatnim spotkaniu uświadomiłam sobie, że zbyt pospiesznie go przekreśliłam. Przez te kilka godzin z aparatem zobaczyłam tyle miłości i czułości oraz otrzymałam taki ogrom wsparcia i zaangażowania, jak na żadnej z moich dotychczasowych sesji <3


wtorek, 21 lutego 2017

Cała Prawda o Rozszerzaniu Diety Dziecka

Wybaczcie to zaniedbanie zakładki dziecko na blogu, jednak dopieszczanie małego człowieka plus planowanie urządzania nowego mieszkania zajmuje tyle, że nie starcza mi czasu na opisywanie wszystkiego ;) Pamiętam jednak, że wiele z Was drogie Mamy pytacie o to jak rozszerzyłam dietę Poziomki. Schlebia mi to bardzo bo dziewczyna rzeczywiście wsuwa ładnie, niemniej jednak nie traktujcie tego co tu napiszę jako jakiś poradnik, bo Mama Lu jest raczej hardcorem i bardziej eksperymentowała na własnym dziecku niż zgłębiała literaturę naukową :P


WTF!? :D

wtorek, 14 lutego 2017

Miłość to...

Lubię Walentynki, nie mogę powiedzieć, że nie. Miłość jest dla mnie bardzo ważna, jak nie najważniejsza w życiu, więc świętowanie jej to wielka przyjemność! :)

zdjęcie z noworocznej sesji <3

środa, 8 lutego 2017

10 rzeczy, które sprawdziły się w małej kuchni (+ bonus)

Obiecałam kiedyś Wam post o tym co się sprawdziło w naszej małej kuchni i zupełnie o tym zapomniałam :P Wybaczcie i podziękujecie jednej z czytelniczek, która mi o tym przypomniała ;) Poniżej znajdziecie poszczególne elementy, które sobie chwalę w naszej obecnej, malutkiej kuchni, ale myślę, że w większej też zdadzą egzamin ;) Enjoy!

1. STALOWY BLAT KUCHENNY

Jako pierwszy i najważniejszy, bo z jego zakupu jestem zadowolona najbardziej, i przy każdej możliwej okazji zachwycam się i podniecam, że wybrałam taki, a nie inny :) Dlaczego? A dlatego, że jak żaden inny jest odporny na wszelkie operacje w kuchni. Stawiam na nim ciepłe, gorące, zimne, lodowate. Kroje (jeśli akurat nie mam czystej deski lub się spieszę), wałkuje, wylewam, wysypuje i NIC, A NIC się z nim nie dzieje :) Wciąż wygląda jak nowy, a w żaden sposób go nie konserwuje. W naszej nowej kuchni również planujemy taki blat i mam nadzieję, że będzie pasował do frontów w nieco innym stylu :D 

stalowy blat kuchenny, blat kuchenny

czwartek, 2 lutego 2017

Skandynawski Pokój Rodzinny

Napisała do mnie jakiś czas temu >>> Słuchaj fajny pokój rodzinny udało mi się zaprojektować, będzie mi miło jeśli podasz dalej w świat, że takie miejsce powstało na mapie Gdania ;) Miałam zrobić wpis tylko na FB. No bo myślę sobie co ja tu będę noce zarywać żeby kogoś robotę opisywać :P Toć ta Baba ma tylu czytelników, że pewnie i wszyscy moi ją czytają ;) Ale tak długo zwlekałam, ciągle coś nowego na głowie miałam, że moje wyrzuty sumienia urosły do tego stopnia, że w końcu siedzę i zarywam noc (za miękkie mam serce, mówię Wam ;)) żeby pokazać na blogu ten fenomenalny pokój rodzinny, który stworzyła Mrs. Polka Dot dla wszystkich Rodziców w Galerii Bałtyckiej :)

Jest ładnie i praktycznie, ciepło i przyjemnie, nie ma tandety, pstrokacizny i rażącego światła. Dobry klimat i design biją od wejścia. Myślę, że wnętrze przypadnie do gustu zarówno dzieciom jak i rodzicom! Powiem więcej, pewnie nie jeden by chciał mieć tak w domu ;) Ja życzyłabym sobie aby więcej takich miejsc było w Polsce i na świecie, a z pewnością dużo chętniej wybierałabym do karmienia czy przewijania przeznaczony do tego pokój niż miejsce publiczne! :)


niedziela, 29 stycznia 2017

Polskie Wnętrza i Małe Mieszkania vol. 8

Pamiętacie jak obiecywałam Wam w wakacje sesje zdjęciową małego mieszkania z serii Polskie Wnętrza? W końcu udało mi się dorwać jego właścicielkę Alę i napastowałam ją tak długo aż znalazła dla mnie czas abym mogła zrobić zdjęcia jej rewelacyjnej kawalerki :)

Mieszkanie Ali znajduje się na warszawskich Włochach w niskiej zabudowie, która wygląda z zewnątrz jak przeniesiona prosto Grecji lub właśnie Włoch. Kwadratowe budyneczki z zielonym dekorem wokół okien i pokaźnym tarasem lub ogródkiem, wyglądają jak wakacyjne apartamenty na wynajem :) 

Ala też jest właścicielką jednego z nich i to było powodem, dla którego chciałam pokazać Wam to mieszkanie w wakacje. Największą zaletą tego małego mieszkania jest bowiem taras na dachu o powierzchni całego mieszkania, czyli 30 metrów! Tarasu dzisiaj Wam nie pokaże, ale musicie sobie wyobrazić, że jest równie atrakcyjny jak kawalerka :) 

Ala urządziła ją pomysłowo i z dobrym smakiem, stawiając na sprawdzone kolory. kilka vintage perełek i dodatków w stylu retro :) Zdolna z niej bestia, ale czego można było się spodziewać od osoby, która jest utalentowana artystycznie? Ala z zawodu jest bowiem grafikiem, ale oprócz tego też instruktorem tańca (np. na rurze), niezłą aktorką, a oprócz tego trenuje crossfit i startuje w zawodach ;) Ala to także dusza towarzystwa, nie da się jej nie lubić, rozweseli największego gbura i ponuraka :D Koniec gadania i zachwalania, zapraszam do krainy czarów Alicji ;)

wtorek, 24 stycznia 2017

Odbiór Nowego Mieszkania (prawie dokonany)

Mamy to, no prawie :P Niestety okazało się, że majstersztyk, którego poprosiliśmy o sprawdzenie mieszkania (czy aby na pewno deweloper nie wciska nam jakiego kitu) doszukał się kilku drobiazgów :( Z jednej strony jestem mu wdzięczna (Polecam sobie kogoś takiego zorganizować na odbiór! Sama w życiu bym się nie doszukała takich drobiazgów!), z drugiej go nie lubię, bo na poprawki nasz deweloper ma aż 30 dni, sic! No ale nic, trudno się mówi. Obejrzeliśmy, pomacaliśmy, pomierzyliśmy, popstrykaliśmy, zatańczyliśmy i nawet pierwszych gości mieliśmy :D Teraz przyszedł czas na Was. Zapraszam na pierwszą przechadzkę po naszych nowych czterech kątach :D

sobota, 21 stycznia 2017

Urodzinowy Moodboard Nowego Mieszkania + osobiste wyznanie

Dzisiaj obchodzę 31 urodziny :) Według mnie liczba nijaka, ale moja osobista trener Asia uświadomiła mi przy okazji swoich urodzin, że czytając tę liczbę od drugiej strony otrzymamy 13, a to już moja szczęśliwa liczba :) Coś więc czuje, że ten wiek/rok będzie dla mnie przełomowy :D

Z początku myślałam o tym aby z tej okazji napisać Wam 31 faktów o mnie, o których nie wiecie. Potem pomyślałam, że wystarczy 13 (swoją drogą coś takiego by Was interesowało?), a w efekcie starczyło mi czasu na tylko jeden. Jeden, ale bardzo osobisty i prawdziwy :) Otóż wierzcie lub nie, ale jestem strasznym czarnowidzem :D Tak, tak, wiem co teraz sobie pomyśleliście >>> "Ty Lu!?". Tak ja, ta sama uśmiechnięta od ucha do ucha, kolorowa, rozśpiewana i roztańczona Lu :D 

Nie wierzycie? Podam Wam bardzo aktualny przykład. Otóż, za 2 dni odbieramy z Szarlatanem nasze nowe mieszkanie (najlepszy prezent urodzinowy, ever!) :D A ja już od dobrego miesiąca, kiedy to otrzymałam telefon z dokładnym terminem, chodzę jak galareta, nie dowierzam, że ten odbiór w ogóle nastąpi, a jak nastąpi to na pewno będzie coś nie tak i cały mój świat się zawali haha :D Scenariuszy tego co będzie źle, niedobrze i pod górę wymyśliłam już chyba tysiące, przerobiłam setki koszmarów i wypiłam hektolitry melisy na uspokojenie :P

Mimo tego całego pesymizmu i tragizmu mam jednak dużo szczęścia (i to mnie jeszcze chyba trzyma przy życiu), bo zawsze trafiam na jakiegoś dobrego człowieka, który potrafi mi dość wyraźnie powiedzieć "Wiesz co Ludka? Nie chrzań głupot, ogarnij się i działaj, bo marnujesz tylko mój i swój cenny czas." <3 Wtedy też ocieram łzy, odpalam jakiś energetyczny kawałek w stylu "Mam tę Moc" lub "Happy", tańczę jak naćpana (to na serio wyzwala ogromne pokłady energii) i staram się przegnać te czarne chmury ;) 


lub


Oprócz tego mam jeszcze jeden sposób, chociaż nie jest to jednak jakiś stały element moich działań w walce z katastrofizmem, który mnie dopada. Przypomniał mi się po prostu kiedy ostatnio biegałam i pomyślałam, że skoro kiedyś zadziałał to może i teraz da radę :) 

niedziela, 15 stycznia 2017

Czarno-Biała Łazienka w Stylu Skandynawskim z Różowymi Dodatkami - Inspiracje i Plany

Cały mijający właśnie tydzień kręcił się wokół łazienki. Szczerze to wybranie ostatecznej koncepcji zajęło mi chyba dłużej niż 3 projekty kuchni :P A przecież to tylko łazienka! Nic wielkiego, zwykła poranna/wieczorna toaleta i na razie. Nie dla mnie! Ja się w łazience wyciszam, medytuje, relaksuje, spłukuje zmęczenie i daje upust natłokowi myśli z całego dnia :)

No i tu Was zaskoczę, bo chociaż dobrze wiecie monochromem nie jestem, to łazienki lubię w minimalistycznych zestawieniach kolorystycznych. Wiem, wiem, booooo-riiiiing, wszędzie to już było, ale ja mam ochotę trochę tego trendu black&white wprowadzić i u siebie w domu :) Uznałam więc, że łazienka będzie najbardziej odpowiednim miejscem, bo korzysta się z niej sporadycznie, więc raczej szybko mi się nie znudzi. Zresztą biało-czarne wykończenie jest świetną bazą do kolorowych dodatków i tutaj na początek chciałam zaszaleć z różowym :D Ale zacznijmy od początku, skąd co i jak ;)

Kiedy byłam małą dziewczynką mój Tata pobudował pod Warszawą piękny dom z czerwonej cegły i chociaż nigdy w nim nie zamieszkaliśmy to pamiętam z niego tylko jedno - różową łazienkę <3 Dom do tej pory stoi, ale popada w ruinę :( Mam więc ogromną nadzieję, że w końcu któregoś pięknego dnia trafię w totka bańkę, odkupie go, odremontuje i oczywiście pokaże Wam tę łazienkę :)

środa, 4 stycznia 2017

Kuchenne dylematy

Jakiś czas temu przedstawiałam Wam projekt mojej wymarzonej kuchni ((o tutaj >>> klik)). Od tamtej pory kilka rzeczy się jednak zmieniło, więc krążę w okół tego tematu jak sokół i nie mogę przestać o tym myśleć i gadać :P Chociaż wiem, że wszystko się wyjaśni jak odbierzemy nasze nowe mieszkanie (a nastąpi to już 23 stycznia rano >>> AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA :D), to mimo wszystko chciałam się z Wami podzielić swoimi dylematami i spytać o radę :) Pomożecie?

Projekt nr 1

To był pierwszy mój pomysł na kuchnie. Niestety po jakimś czasie doszłam do wniosku, że lodówka SMEG nie będzie ładnie wyglądać taka obudowana ze wszystkich stron. Oprócz tego jest dość głęboka więc musielibyśmy coś rzeźbić w ścianie albo wysunąć ją lekko do przodu żeby się otwierała do końca. Przeszklone szafki nad blatem też były by rozmieszczone jakoś tak nierównomiernie. Jedyne co w tej wersji mi się podoba to stół (planuje 140x80). Zawsze marzył mi się pomiędzy kuchnią, a salonem, a nad nim jakaś fajna lampa albo dwie i ramki ze zdjęciami na ścianie obok :) Ale czy nie za bardzo nachodzi na salon (skrzydło 3 drzwiowego okna na które nachodzi stół, w tym miejscu nie będzie się otwierać) i bez sensu nie zabiera przestrzeni?


niedziela, 1 stycznia 2017

Enjoy Your 2017!

Nowy rok, nowe postanowienia, oczekiwania, plany i życzenia. Poprzedni rok nauczył mnie, że nie warto się na nich fiksować, bo życie (chociaż w dużej mierze zależy od nas) lubi je nam czasem pokrzyżować i możemy przegapić coś znacznie ważniejszego ;) 

Mimo wszystko miniony rok był wyjątkowy. Z jednej strony pełen szczęścia, uśmiechu i wzruszeń, z drugiej ciężki i zakręcony. Nie przypuszczałam, że bycie Mamą jest pełne tak skrajnych uczuć i emocji. Dlatego kiedy myślę o 2016 roku jestem zarówno pełna smutku jak i radości :) Żałuje tego co mi umknęło przez własne bariery i ograniczenia, a jednocześnie cieszę się, rozczulam i już tęsknie za tym czego doświadczyłam i dzięki temu się nauczyłam!

Wkraczam zatem w 2017 rok z wdzięcznością za to co mam i ze spokojem, że wszystko o czym marzę uda się w swoim czasie, bo w okół mnie są kochający znajomi, przyjaciele i rodzina! A to najcenniejsze co można od życia otrzymać <3


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...